wtorek, 1 marca 2016

Rozdział 14 "I can be the first or last .But never one of many.."

~Leo
Gdy wyszedłem z sali skierowałem się do Natalii i Charlie'go.Planujemy zrobić niespodziankę dla Niny w jej urodziny i musimy uzgodnić kilka spraw. Czekamy aż wyjdzie ze szpitala,teraz będzie już tylko lepiej.Musi być.Sprawię,że Nina będzie najpiękniejszą księżniczką świata (chociaż już jest). Gdy dochodziłem już do jej domu,zauważyłem psa kręcącego się naokoło. Nic z tym nie zrobiłem,wszędzie tutaj chodzą psy.Ich rodziny je wypuszczali,żeby sobie pobiegały.Nie pukałem,Natalia powiedziała że mam wchodzić bez pukania,bo ona może w tej chwili robić coś ważnego (czyli np.malowanie się albo układanie fryzury.Tak to jest przecież bardzo ważne). W kuchni nie było nikogo.Moją uwagę przykuło przypalone jedzenie na maszynce i potłuczone talerze. No ładnie,ładnie.Ciekawe co się tutaj działo. Po chwili po schodach zeszła Natalia,zaraz po niej Charlie.Byli cali mokrzy.Natalia podbiegła do maszynki:
-No nie!Moje naleśniki! To twoja wina Charlie!! -odezwała się ze śmiechem do blondyna
-Jak to moja? Nie moja wina,że się na mnie rzuciłaś! To twoja wina!
-Wal się,Charlie.- cały czas nie mogli opanować śmiechu.
Wolałem się oddalić i poszłem na górę.To co tam zastałem..Łazienka cała zalana.Pokój Natalii był zdemolowany. Na szczęście pokój Niny został w nienagannym stanie.Nie wiem co tu się działo,ale zacząłem śmiać się na cały głos i czekać na wyjaśnienia.

~Nina
Mam nadzieję,że teraz będę szczęśliwa. Z Leo i tylko Leo.Oraz Natalią,Julką,Charliem i mamą.Nikogo więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Czekam tylko aż w końcu stąd wyjdę.To będzie chyba najlepszy dzień jak na razie. No i  moje urodziny,oczywiście. Leo był u mnie tylko chwilę,potem poszedł.Nie wiem co on kombinuje,ale ciągle zostawia mnie tutaj samą.Mam nadzieję,że jeszcze mu się nie znudziłam.Przecież jesteśmy razem dopiero kilka dni.Nie chcę nawet tak myśleć.Ciekawe,czy będą pamiętać o urodzinach. Leżałam i myślałam,kiedy w drzwiach stanął lekarz:
-Jak się czujesz?
-Lepiej,dziękuję.Kiedy będę mogła wyjść?
-Zależy od wyników.Możliwe,że pojutrze.Ale to zależy od twojego samopoczucia- ciepło się uśmiechnął i wyszedł.

~Natalia
Rano obudziłam się przygnieciona przez Charlsa:
-Ej Lenehan,posuń się z łaski swojej.
-Cicho,bo śpię.
-A mam powtórzyć to ze suszarką?
-Nie!! Dobra,już się posuwam. A teraz daj mi wreszcie spać.
-Nie ma mowy.Jest już 12.Za chwilę przyjdzie Leo.
-To idź sama,a mi daj spać.
-Ty ciągle o spaniu leniuchu.
-Ejejej tylko nie leniuchu! - zaczął mnie łaskotać.
-Charlie,przestań!
-Jak przeprosisz.
-Nie będę przepraszała za prawdę.
-Będziesz,albo..
-Albo co?- w tym momencie wziął mnie na ręce i zaniósł do wanny.
-Czy ty jesteś głupi? - wziął prysznic i zaczął odkręcać wodę. Nie mogłam stamtąd uciec.Drzwi były zamknięte,a poza tym Charlie stał mi na przeszkodzie.Zaczął oblewać mnie lodowatą wodą a ja darłam się na niego:
-Charlie no! Błagam! Przepraszam!!
-No i to mi się podoba.
-Emm,może wyłączysz już te wodę? -wyłączył wodę i odłożył prysznic na swoje miejsce.Pomógł mi wyjść z wanny,a ja wykorzystując sytuację zabrałam prysznic i skierowałam strumień wody na chłopaka.
-Co ty odwalasz?
-A nic,po prostu cię myję. A tak serio to odwdzięczam się. - nie mogłam opanować śmiechu.
-Osz ty. - oblewałam go wodą,aż do znudzenia.Potem zeszłam do kuchni i wlałam na patelnie naleśniki. Niechcący zbiłam talerze.Posprzątam je potem. Poszłam na górę do swojego pokoju. Nie widziałam nigdzie Charlie'go. Weszłam w głąb,a ta ciota wyskoczyła mi zza drzwi.Wystraszyłam się jak nie wiem co,a on się ze mnie śmiał. Wzięłam poduszkę i dopiero wtedy zaczęła się wojna,aż do momentu kiedy usłyszeliśmy czyjeś kroki na dole. Zbiegłam po schodach i wtedy przypomniały mi się naleśniki.Minęłam w progu Leo i zauważyłam przypalone naleśniki.Zauważyłam schodzącego po schodach Lenehana.Zaczęliśmy się sprzeczać,nawet nie zauważyliśmy jak Leondre wyszedł. Po chwili usłyszeliśmy jego śmiech.Dopiero teraz dotarło co zrobiliśmy.Łazienka była zalana a mój pokój zdemolowany.Poszłam szybko na górę wyjaśnić wszystko Leo.Nie mógł przestać się śmiać.Kiedy w końcu się ogarnęliśmy wszyscy trzej,usiedliśmy żeby ustalić wszystko dotyczące urodzin Niny.Stwierdziłam,że się ubiorę bo nadal byłam w przemoczonej piżamie.
-Idę się ubrać.Charlie,tobie też by się przydało.
-Spadaj.
Poszłam do łazienki i ubrałam się

Charlie też był już gotowy.





Złapaliśmy się za ręce i razem z Leo pojechaliśmy do szpitala.
_______________________________________________________________________________
Hejka! 
Rozdziału nie było długo,tak wiem.Ten nie jest długi,ale mam nadzieję że będziecie zadowoleni.Dzisiaj tak trochę więcej Natalii i Charlie'go,ale myślę że jest ok.Jest ok? Napiszcie mi w komentarzu! Nie wiem czy w tym tygodniu pojawi się jeszcze rozdział.Jestem chora,więc możliwe.Na drugim blogu też się dzisiaj pewnie pojawi.Macie jeszcze na dole kilka cytatów.Tym razem wszystkie są B&M <3 
Mój instagram xxzuza_x
Mój snap zuzixx255
Twitter zuzixx25
DRUGI BLOG <3
GRUPA
ASK DO PYTANEK
Kocham,
~Zuza x 

1."Ludzie przychodzą i odchodzą,ale wspomnienia nigdy nie znikną.Oni odeszli na chwilę i nigdy nie dowiemy się czemu."
2."Żyję każdego dnia,czyli wiem jak to jest oddychać."
3."Nie wiemy dokąd zmierzamy,ale nie wracamy.Czas stoi w miejscu,zbyt przestraszony by walczyć."
4."Ogarnij się,stań tu jeden raz,trzymając się mocno."
5."Każesz mi wyjść,kiedy chcesz żebym został."
6."Chcę być taki,wszyscy powinniśmy być młodzi.Zamiast nosić ciężar świata."
7."Kiedy jesteśmy daleko od siebie,nie zdobędziemy wszystkiego.Kiedy jesteśmy razem tylko tracimy kontakt."
8."I nie mogę powiedzieć 'nie',nie mogę pozwolić ci odejść."
9."Kiedy patrzę w twoje oczy,mogę zobaczyć twoją duszę."
10."Dziewczyno,te blizny nigdy się nie goją i moje serce nigdy się nie naprawi"
11."Zbyt wiele żyć,zbyt wiele złamanych serc w ciągu tego czasu."





Do następnego!! 



poniedziałek, 8 lutego 2016

Rozdział 13 "Jeśli chcesz odejść to możesz,ale ja i tak cię nie zapomnę.Pamiętam wszystkich,którzy odeszli.."

~Leo
W nocy nie mogłem spać.Co chwila budziłem się.Miałem koszmary..Cały czas myślałem o Ninie.O tym jak zareaguje,jak będziemy musieli jej to wszystko powiedzieć.Boję się,że ona się załamie.Jej najlepsza przyjaciółka wyjedzie.Ja bym nie dał rady,gdyby Charlie wyjechał.Ma nadzieję,że to się nigdy nie wydarzy. Nie mogłem zasnąć,więc ubrałem się i zeszedłem na dół.Na stole było już śniadanie.Zjadłem je pospiesznie.
-Mamo,zawieziesz mnie dzisiaj do Niny?
-Nie,dzisiaj nie mogę.Wiesz przecież.
-Okay,to pojadę autobusem.
-Ale mogę po ciebie przyjechać potem.Bo teraz nie mam czasu,ale wieczorem będę już mogła.
-Zadzwonię.
Poszedłem jeszcze do kwiaciarni po jakieś ładne kwiatki.Niestety nie wiedziałam jakie Nin lubi,więc zadzwoniłem do Natalii:
-Hej-powiedziałem zmieszany.
-No cześć,co tam?
-Słuchaj..bo mam taki problem
-No słucham,jaki?
-Jakie Nina lubi kwiaty?Róże?
-Nie!Nienawidzi róż!
-Dlaczego?
-Ona uważa,że one są symbolem cierpienia,zdrady,bólu,nienawiści..
-Dobrze,że zadzwoniłem.Bo bym je kupił.
-Nigdy nie kupuj jej róż.
-A jakie mam kupić?
-No nie wiem,możesz kupić każde tylko nie róże.
-Ok,dzięki.Ratujesz mnie.
-Nie ma sprawy.
Rozłączyłem się i wybrałem takie żółte kwiaty.Sprzedawczyni mówiła,że to konwalie.Ja się nie znam,ważne żeby Ninie się podobały.Zapłaciłem i poszedłem na autobus.Po kilkunastu minutach byłem już na korytarzu.Siedziała tam tylko mama mojej dziewczyny:
-Cześć Leo,lekarz powiedział,że dzisiaj można już wchodzić do Niny. Jak dobrze pójdzie,to niedługo ją wypuszczą.
-Dzień dobry.To jest cudowna wiadomość.Mogę teraz wejść?Mam kwiaty i no,nie chciałem żeby zwiędły.
-Ooo,konwalie.Jej ulubione.Tak,możesz wejść.
-Dziękuję.
Wszedłem do sali mojej dziewczyny.Aktualnie spała.Poprosiłem pielęgniarkę,żeby przyniosła mi wazon z wodą,żeby kwiaty mi nie zwiędły.Po chwili kwiaty stały już na stoliku obok.Usiadłem na krześle i czekałem jak Nina się obudzi.Złapałem jej rękę,a ona otwarła oczy.Od razu ją przytuliłem:
-Nawet nie wiesz,jak mi ciebie brakowało..
-Mi ciebie też.Przepraszam.
-Nie masz za co,ale nie rób mi tego więcej.
-Obiecuję.Teraz będzie tylko lepiej.Nigdy już nie dotknę tego świństwa.Kocham cię i nie zrobię tego.
-Ja ciebie też.Najmocniej. Jesteś moją najważniejszą księżniczką.
-A ty moim najważniejszym księciem.
-Ooo,to urocze.
-Nie prawda. Nie jestem urocza
-To słodka.
-Też nie.
-Jesteś słodka i urocza i koniec.
-Nie je..
Nie dokończyła,bo zamknąłem jej usta w pocałunku.
-Ładne kwiatki,moje ulubione. Skąd wiedziałeś?
-Medżik -zrobiłem minę pedofila (XD)

~Nina
Dzisiaj sobie trochę pospałam. Gdy się obudziłam,obok mojego łóżka siedział już Leo. Zaczęliśmy się trochę sprzeczać do żartów,a potem on mnie pocałował.Tak bardzo mi tego brakowało..Tyle czasu bez niego,bez jego bliskości.Teraz muszę to wszystko nadrobić.Za kilka dni mam urodziny.Skończę 15 lat. Ciekawe czy ktoś będzie pamiętał.Ale w sumie,to nie zależy mi na tym.Ważne,że ja będę o tym pamiętać.Niedługo mnie stąd wypuszczą w końcu.Mam już dosyć tego szpitalnego jedzenia i szpitalnego łóżka.Ale w sumie sama sobie na to zapracowałam.Mogłam nie przejmować się tymi ludźmi.Tylko,że ja tak nie potrafię.Przejmuję się zdaniem innych na mój temat i nic na to nie poradzę..
-Wiadomo już kiedy wychodzisz?
-Nie,jeszcze nie.A co?
-A nic,niespodzianka.
-No ok.
-Wiesz,ja muszę już iść.Twoja mama chciała jeszcze do ciebie wejść.Ja przyjdę wieczorem. -pocałował mnie w czoło i poszedł.Zrobiło mi się smutno.Chciałam tylko go mieć przy sobie.

~Natalia
Dzisiaj są odwiedziny u Niny.Na pewno z Charliem pojedziemy. Muszę wstać i się ubrać.Nie chcę mi się,ale muszę.
-Wstawiaj śpiochu - krzyknęłam do Charliego
-Dać mi jeszcze spać noo
-Charlie!Wstawaj! Ile można spać?
-Idź się ubierz i w ogóle,a ja sobie jeszcze pośpię.
-Dobra,ale jak przyjdę masz być gotowy.Zrozumiane?
-Tak jest pani Natalio.
Poszłam się ubrać:

Postanowiłam,że nie dam Charliemu spać.Po cicho przemknęłam się do pokoju,w którym spaliśmy i włączyłam suszarkę do prądu.Po chwili ustawiłam ją na najwyższe "wianie" i zaczęłam suszyć mu głowę.Wyglądał przekomicznie.Myślałam,że pęknę ze śmiechu.A on się wkurzył i poszedł się ubrać.Wiedziałam,że ten sposób podziała,hahahah.Niegrzeczna Natalia.
-Okej,wysuszona głowo,za chwilę wychodzimy.
-Hahahahaha bardzo śmieszne
-No bardzo.
-No faktycznie.-przybliżył się do mnie i namiętnie pocałował.Po chwili razem staliśmy już na przystanku i czekaliśmy na nasz autobus.
______________________________________________________________________________
Hejka,hej XD
Tak,wiem przepraszam,że znowu krótki rozdział.Ale mam jak zwykle dużo nauki.W weekend próbowałam nadrobić,ale w piątek wróciłam ze szkoły i byłam padnięta,w sobotę spotkałam się z najlepszą osobą na świecie -moją internetową przyjaciółką..Naprawdę,życzę każdemu z całego serca,żeby spotkał swoją ibff.To jest osoba,która czasami zna cię lepiej niż ty samego siebie.Kocham ją najmocniej.I chociaż dzieli nas prawie 900 km,to uwierzcie mi.Kilometry to tylko liczba..Też mówiłam,że nam się nie uda.Wierzcie w swoje marzenia.Dążcie do realizacji ich,bo to jedyny co wam pozostało.Ale wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim?Pożegnanie.Ten czas zleciał nam tak szybko,że nawet nie zauważyłam jak musiałyśmy się rozstać.Najgorsza jest tęsknota za kimś,kiedy macie sobie jeszcze tysiące rzeczy do opowiedzenia.. Dobra,kończe,bo już rycze... 
Pozdrawiam Alicję.Kocham cię mocno.Kilometry są dla nas niczym,bo jestesmy dla siebie wszystkim <3 
Pozdrawiam również Julkę,Martynę,konfe LPBW i osoby które robią mi ciągle spam pytaniami na asku "kiedy rozdział".. Kocham was wszystkich:)) Płaczę,pisząc to,więc przepraszam za wszystkie błędy,ale mam zamazany ekran.
Standardowo:
Ask ASK KLIKNIJ
Mój drugi supi blog (dzisiaj pojawi się rozdział,możliwe) BLOG KLIKNIJ
Grupa na której jestem adminką ----->NAJLEPSZA GRUPA EVER
Mój snapchat zuzixx255
Mój instagram xxzuza_x
Tak w ogóle wiecie od czego dzisiaj mija 2 lata?Jeżeli tak,to jestem z was dumna <3 A jeżeli nie...to bardzo mi za was wstyd:))
Kocham <33
~Zuza x
Dziewczyna z ask,prosiła mnie,żebym do każdego rozdziału pod spodem dodawała kilka smutnych cytatów. Stwierdziałam,że to dobry pomysł,więc jak będę miała czas to będę dodawała po około 5 cytatów:))
1."Zawsze byłem gotowy na koniec.Tylko nie wtedy,gdy następował.."
2."Nigdy nie dam ci szczęścia,bo nie potrafię.."
3."Życie jest podłe,pamiętaj dziecko.Nie trzeba umrzeć,żeby przeżyć piekło."
4."Gra w wisielca tak jakby uczy nas aby uważać na słowa,bo mogą one pozbawić kogoś życia.."
5."Wiele razy ktoś mnie zranił,może nie zasługuje na nic."

Jeszcze może takie coś.Skoro już płaczę,to czemu nie:
"Patrzę teraz na ich zdjęcie,łzy płyną po policzkach.Widzę ludzi,których kocham,którzy są dla mnie wszystkim i jednoczesnie obcymi osobami.Widzę ludzi,których nie zostawię,ludzi,którzy mnie nie znają,nie mają o mnie pojęcia,a są dla mnie najważniejsi.." 
Popłaczcie razem ze mną,pozwalam :))










poniedziałek, 1 lutego 2016

Rozdział 12 "Sincerity is expensive gift, do not expect it from cheap people.."

~Leo
Siedzimy sobie na niewygodnych krzesełkach szpitalnych i czekamy.Mama Niny pojechała do domu.Siedziała tu całe dwa dni,należy jej się odpoczynek. Natalia z Charliem poszli się gdzieś przejść.Siedzę tutaj z Julką:
-Wiesz,ja muszę już lecieć.Jakby się coś działo,to piszcie. -po chwili odezwała się blondynka.
-Okej,będę pisał jak coś.
I poszła.Czekam,czekam i czekam.Kiedy w końcu ten lekarz pozwoli nam tam wejść?Zapytałem sam siebie.Tak cholernie tęsknię za Niną,najchętniej wszedłbym tam nawet bez zgody lekarza.Ale nie zrobię tego,bo wtedy mnie w ogóle nie wpuszczą.Pozostało mi tylko czekać.

~Nina
Kurde,niech oni już wpuszczą do mnie moja rodzinę!Ile ja mogę sama tu leżeć?Kręci mi się już w głowie od tych leków.Boli mnie głowa i brzuch.Tak bardzo chcę zobaczyć już Leo,Natalię,Julkę i mamę.Bardzo za nimi tęsknie.Ci lekarze nie wiedzą jak to jest,kiedy jesteś w śpiączce tyle czasu i w dodatku nie możesz zobaczyć tych  których kochasz.. Załatwili mi tutaj jeszcze psychologa..Zajebiście po prostu.Przecież ja nie mam depresji.Więcej nie będę się już cięła,mam dla kogo żyć.

~Julka
Byłam kilka dni w Polsce.Wiele się tutaj wydarzyło.Dopiero teraz,kiedy to wszystko do mnie dotarło uświadomiłam sobie to wszystko.Teraz mnie to wszystko dopiero dobiło.Nina się cięła,jest w szpitalu.W dodatku chodzi z Leo,a jej siostra z Charliem.Nie było mnie tu długo,a takie rzeczy się dzieją..Po części to w sumie moja wina,bo zostawiłam ją tutaj samą..Mam nadzieję,że Leo się nią zaopiekuje.Niestety ja będę musiała wyjechać do Polski na stałe.Nie wiem,jak ja jej to powiem.Przecież ona się załamie.Zwłaszcza,że teraz jest w takim stanie.Najpierw będę musiała chyba pogadać o tym z Leo.Mam nadzieję,że ona mnie nie znienawidzi po tym,jak wyjadę.To naprawdę nie ode mnie zależy.Wrócę tutaj za 3 lata,jak już będę pełnoletnia.Na razie nie mogę sama o sobie decydować,a szkoda.Okej,okej.Koniec tych przemyśleń.Doszłam do domu.Postanowiłam zjeść obiad,przebrać się i poprosić Leo,żeby do mnie przyszedł.Zjadłam obiad i poszłam się przebrać:

Potem zatelefonowałam do Leondre:
-Cześć Leo,mógłbyś do mnie wpaść jak znajdziesz czas?
-Tak,pewnie. Cos się stało?
-Nie,po prostu musisz mi doradzić.
-Okay,to będę wieczorem.
Rozłączyłam się i poszłam na górę obejrzeć jakiś film,żeby się odstresować.

~Leo
Zdziwił mnie telefon od Julki.Nie wiem w czym mam jej doradzać,ale lubię ją więc pomogę.Nie brzmiała za wesoło,więc chyba nie chodzi o wybranie sukienki czy butów.Raczej o coś poważniejszego.Była już 17,a chciałem jeszcze iść coś zjeść więc postanowiłem już wychodzić.Ale najpierw sprawdziłem czy nie ma jakiegoś lekarza na horyzoncie.Nie było,więc szybko przemknąłem się do Niny.Dałem jej buziaka w policzek i powiedziałem po cichu:
-Kocham cię najmocniej.
W odpowiedzi usłyszałem tylko ciche
-Ja ciebie też.
I poszedłem. Wsiadłem w pierwszy lepszy autobus,który prowadził na moją ulicę.Gdy byłem już na miejscu wbiegłem pod prysznic,przebrałem się.Zeszłem na dół,zjadłem obiad i byłem gotowy do Julki.

~Julka
Usłyszałam dzwonek do drzwi.Wiedziałam,że to Leo więc poszłam otworzyć. Wpuściłam go do środka i poszliśmy do mojego pokoju:
-No więc o co chodzi?-zapytał po chwili
-Wiesz,Leo..Ja nie wiem jak to zacząć. - łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
-Heej,nie płacz - objął mnie ramieniem- I mów o co chodzi.
-Bo..Ja muszę się wyprowadzić.Do Polski.Na stałe - wybuchłam płaczem - I nie chcę zostawiać tutaj Niny,boję się,że ona sobie tutaj nie poradzi sama.
-Przecież ma jeszcze mnie - odparł brunet.
-Tak,teraz.A jak zerwiecie?Nie będzie miała wtedy nikogo.
-Nie mamy zamiary zrywać ze sobą.Kochamy się.
-Okej... A jak ja mam jej to powiedzieć?Przecież się załamie.
-Na pewno nie mówmy jej tego teraz.Przechodzi trudny okres,sama wiesz..
-Dziękuję Leo.
-Nie ma sprawy.Wiesz,ja już muszę iść.Spotkamy się jutro w szpitalu?
-Tak,pewnie.Będę.
I poszedł.Ja poszłam się wykąpać i spać:


~Leo
Było już dosyć późno,więc postanowiłem iść już do domu.Zastanawiałem się nad tym,co powiedziała mi Julka.Bardzo się boję o Ninę,przecież ona się załamie.Nie powiemy jej tego teraz na pewno.Doszedłem do domu.Poszedłem do swojego pokoju,położyłem się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnąłem.

________________________________________________________________________________
Cześć wszystkim!
Kto ma ferie,a kto-tak jak ja ma szkołę?Ja niestety zaczęłam dzisiaj już szkołę.Mam mega dużo nauki,ale napisałam dla was rozdział.Założyłam nowego bloga,jeżeli chcecie to zapraszam ----> KLIK Jeżeli macie jakieś pytania to tutaj macie aska ASK <3 
Kocham was mocno i życzę miłego wieczoru/dnia !! 
~Zuza xx





czwartek, 28 stycznia 2016

Rozdział 11 "Today you cry because someone else can enjoy.But do not worry, God is fair." :)

~Nina
Wiem,że lekarze już mi coś podali,bo słyszałam ich głosy.Co prawda przytłumione i nie udało mi się usłyszeć co na pewno chcą mi podać.Usłyszałam tylko,że dzisiaj się na pewno obudzę.Ucieszyło mnie to. I pomyśleć,że zaledwie kilka dni temu chciałam żeby mnie tu nie było. Ale to już przeszłość.Teraz mam nadzieję,że niedługo się obudzę.Może nawet dzisiaj.To podobno wszystko zależy ode mnie.Tylko ja nie mogę zrozumieć pod jakim względem ode mnie.Przecież ja w sumie nie mam tutaj nic do gadania.Nie mogę nawet otworzyć oczu.Chociaż w sumie jakbym się postarała,to może dam radę.

~Leo
Obudziłem się około 10.Wstałem,ubrałem się i położyłem na łóżku.Czekamy tylko na ten moment kiedy Nina się obudzi.Wtedy nie pozwolę jej więcej na takie coś.Będę musiał ją pilnować i przede wszystkim zabrać ją do psychologa.Nie może więcej tego robić.Po prostu nie może. Wiem,że czasami jest ciężko,nawet bardzo.Ale trzeba iść dalej i mieć gdzieś opinie innych.To jest trudne,ale wykonalne.Trzeba się tylko postarać.Cięcię się nie jest dobrym wyjściem z sytuacji.To pomaga tylko na chwilę,a czasami może nawet zakończyć życie.To jest tylko jeden zły ruch i już może cię nie być na świecie.Tak samo samobójstwo.Według mnie nie jest to dobre wyjście z czegokolwiek.Bo tak naprawdę po śmierci musimy patrzeć na płacz,cierpienie najbliższych.To chyba jest gorsze od tej ucieczki.Raniąc siebie,ranimy tych których kochamy.W 21 wieku ranienie się wzajemne to jest po prostu jakaś fobia.Każdy rani. Świat i ludzie którzy na nim są.Czasem może nawet o tym nie wiedzą,a przez nich ludzie lądują w szpitalach a czasem na cmentarzach.Nie chcę się dołować,ale to wszystko mnie dobija.Chcę się cieszyć,że Nina zaraz będzie z nami,ale nie umiem. Myślę cały czas o tym ,czemu to zrobiła.Nie mogę tego zrozumieć tak do końca.Może nie miała nikogo obok?Nie.Miała,ale wszystkich od siebie odrzuciła.Nie dała sobie pomóc.Natalia się o nią martwiła,ale ona też źle postąpiła wiedząc,że Nina ma pod poduszką żyletkę i zostawiła ją samą w domu w takim stanie.Ale w sumie to moja wina jest w tym chyba największa.Mogłem nie dodawać tego zdjęcia.Bez tego zdjęcia byłoby całkiem inaczej. Siedzielibyśmy sobie na kanapie i oglądali jakiś film albo bylibyśmy na spacerze.Byłoby idealnie.Ale z drugiej strony nie każdy jest taki odporny ma hejty.Ja się już przyzwyczaiłem,że każdemu się nie dogodzi.Nie każdy lubi naszą muzykę i ja to szanuje.Każdy jest inny.Każdy.Nie ma ideałów.Są jedynie osoby,które podchodzą pod ideał.Ale każdy powinien się szanować,a nie oceniać.Jeden jest grubszy,drugi chudszy.Jeden lubi śpiewać,drugi tańczyć.Czemu na tym świecie nie ma tolerancji?Jeden może być hetero inny homo.Co to za różnica?Każdy z nas jest człowiekiem i powinniśmy się szanować na wzajem a nie oceniać. Myślałem tak nad sensem tego wszystkiego i postanowiłem napisać moje przemyślenia na twitterze:

Cześć wszystkim!
Słuchajcie!Nie oceniajcie siebie nawzajem.Co wam to da?Chcecie mieć potem kogoś na sumieniu?Nie mówcie na kogoś,że jest gruby.Nikt nie jest idealny.Każdy ma swoje wady i zalety.Każdy też ma swoje pasje,ulubioną muzykę.Jest odmienny dlatego,że nie jest taki jak ty?Czemu ma być taki jak ty?Chciałbyś mieć swojego sobowtóra,klona?Żeby lubił wszystko to co ty i żeby wyglądał tak samo jak ty?Dlaczego?Po co ci to?Da ci to jakąkolwiek satysfakcje?Pamiętaj,że każde twoje słowo może zranić.Wiem,każdy ma inne zdanie,inne poglądy ale to nie znaczy że jest gorszy.Po prostu jest sobą.Ma własne zdanie na każdy temat,nie udaje nikogo innego.Nie udawajcie nigdy kogos kim nie jesteście.Idźcie do przodu bez względu na wszystko.
~Leo xx

Chwilę po dodaniu tego tweeta posypało się milion komentarzy typu "co się stało".Ja sam nie wiem,po prostu zebrało mi się na myślenie o życiu.Wzięłem swoje cztery litery i zeszłem na dół:
-Mamo,zawieziesz mnie do szpitala?
-Teraz?
-No chciałem teraz,a co?
-Nie,nic.Tylko muszę dokończyć robić obiad i w ogóle mam kilka rzeczy do załatwienia.Pojedziemy do niej po obiedzie,okay?A teraz zjedz coś.
Wykonałem polecenie mojej mamy.Zjadłem tosta z dżemem i postanowiłem pójść do Natalii i Charlie'go.Nie było to daleko,więc byłem tam po niecałych 15 minutach. Wpuściła mnie Natalia.

~Natalia
 Obudziłam się dzisiaj wcześnie.Była 8.30. Zwlekłam się z Charlie'go i poszłam pod prysznic.Ubrałam się w naszykowane wczesniej ubrania:

 i zeszłam zrobić nam śniadanie. To znaczy mi i Charliemu.Mama jest w szpitalu,więc mam dom wolny na razie. Zrobiłam naleśniki.Usiedliśmy i zjedliśmy kiedy usłyszałam pukanie do drzwi.Przywitałam się z Leo przytuleniem i zaprosiłam do kuchni.Fajnie widzieć go już radosnego.To było straszne widzieć go codziennie smutnego.Mam nadzieje,że teraz znowu będzie taki wesoły jak dawniej.Zaraz po zjedzeniu udaliśmy się do salonu i włączyliśmy telewizor.Postanowiłam,że do Niny pojedziemy razem z Leo po południu.Do tego czasu mamy jeszcze 2 godziny:
-Co oglądamy?-głos Leo rozszedł się w pomieszczeniu.
-Może "Igrzyska śmierci?"-zaproponował Charlie.
-Mi pasuje -odezwałam się po chwili.

~1,5 godziny później,Natalia~
Film dobiegał końca.Szczerze mówiąc nie był za bardzo ciekawy przynajmniej dla mnie.Ale ważne,że czas nam jakoś zleciał:
-Okej,ja idę na górę się przebrać i odświeżyć.
-Przecież dobrze wyglądasz,po co chcesz się przebierać? -zapytał Charlie
-Nie zrozumiesz.. - powiedziałam to i odeszłam.Usłyszałam za sobą jeszcze głos Leo:
-Kobiety..
A potem głośny śmiech chłopaków.Weszłam do swojego pokoju,rozczesałam włosy i przebrałam się:

Stanęłam przed lustrem.Nigdy nie lubiłam swojego ciała,wyglądu.Zawsze miałam niską samoocenę.Nic na to nie poradzę.Zeszłam na dół:
-Wow,ślicznie wyglądasz -głos Charliego na powitanie
-Nie,ale dziękuję.
-Tak i przestań -nie dawał za wygraną.
-Przecież wyglądam zwyczajnie.
-Ale ty we wszystkim wyglądasz cudownie.
-Nie.
-Tak.
-Macie zamiar się teraz kłócić,czy jedziemy? -odezwał się z progu Leo.
-Już idziemy,spokojnie -powiedział Charlie i wszyscy się zaśmialiśmy. Wyszliśmy z mojego domu,pani Victoria już czekała.Wsiedliśmy i pojechaliśmy.W międzyczasie zadzwoniła do mnie mama:
-Cześć skarbie,Nina się już obudziła.
-Ojejku,serio?
-Tak,czekamy na was,buziaki.
-Papa,my za chwilę będziemy.
Nie mogłam ukryć radości.
-Kto dzwonił,co ty taka wesoła? -zapytali równocześnie Leo i Charlie
-Mama.Nina się obudziła.
-Oooo,to super.Jedziemy!
Po chwili byliśmy już w szpitalu.Faktycznie Nina się obudziła,ale na razie nie możemy do niej wchodzić.Musi odpoczywać.

~Nina
Dalej próbowałam się obudzić i chyba mi się udało.Byłam z siebie dumna.Kręciło się nade mną pełno lekarzy i mama.Każdy pytał jak się czuję,bla bla bla.A ja chciałam tylko zobaczyć w końcu Leo.Zauważyłam przez szybę wszystkich moich najbliższych:Leo,Charlie,Natalia,Mama i Julka. Wszyscy siedzieli na szpitalnych krzesłach na korytarzu.Leondre na mnie spojrzał,a ja lekko się uśmiechnęłam.

~Leo
Nina w końcu się obudziła.Jestem taki szczęśliwy.Teraz tylko czekam,aż pozwolą nam tam wejść.Nie mogę się tego doczekać.Popatrzałem na moją dziewczynę,a ona się lekko do mnie uśmiechnęła.Miłe uczucie.

_________________________________________________________________________________
Hejka wszystkim! Jak podoba się rozdział?Myślę,że jest oki xx Pisałam go dość długo,poprawiałam,usuwałam,dodawałam.I tak oto wyszedł ten rozdział. Piszcie w komentarzach czy jest okay.W razie jakichś pytań zapraszam na aska ASK
Mówiłam,że zacznę pisać drugą opowieść na wattpadzie,ale chyba jednak nie.Nie umiem się tam połapać,ale może kiedyś coś tam napisze. MÓJ WATTPAD
Tak jak zawsze pozdrawiam całą konfe LPBW <3 ,Alicję i Julkę.Oraz Marcina,dzięki któremu nie mogłam się na niczym skupić i Oli,która cały czas mnie denerwowała <3 
Nie wiem kiedy następny,bo od poniedziałku mam znowu szkołę buu :c 
Ale mam nadzieję,że na dniach się  pojawi.
Kocham was mocno! xxx
~Zuza x 

wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział 10 "Now it will be perfectly darling, I promise.."

~Natalia
Pobrali mi krew,jestem już po wszystkim.Charlie,Leo,Julka i moja mama siedzą nadal przed salą Niny.Lekarz powiedział,że już się polepszyło.Jeszcze tylko moja krew i wszystko wróci do normy. Jestem bardzo zadowolona.I dumna przede wszystkim.

~Nina
Jestem z siebie zadowolona.Chcę żyć na 100%,ale nadal zastanawiam się czy naprawdę tego chcę.Chociaż w sumie co mi szkodzi.I tak już dużo wycierpiałam,dam radę więcej.Ale mam nadzieję,że te hejterki dadzą sobie spokój.Bo naprawdę to nie jest miłe.Zastanawiam się w sumie sama,czemu chciałam odejść z tego awista.Byłabym cholerną egoistką zostawiając innych,a sama sobie odejść.Nie zostawię tego tak,o nie.

~Leo
Nasza Nina niedługo do nas wróci.To chyba najlepsze co dzisiaj usłyszałem. Siedzieliśmy sobie tak wszyscy przed jej salą,kiedy wyszedł z niej lekarz:
-Mam bardzo dobre wieści.Stan pacjentki znacznie się poprawił.Teraz wystarczy tylko podać krew i mamy pewność,że będzie już dobrze. Na razie jedna osoba może tam wejść.Ona wprawdzie nie obudziła się,ale jak będziecie do niej mówić,to ona będzie to słyszeć.
-Mogę wejść ja?- zapytałem
-Pewnie,idź. - odpowiedziała mi Natalia.
Wszedłem powoli do sali,w której leżała moja dziewczyna.Usiadłem obok niej i złapałem jej rękę.
-Hej kochanie.Niedługo do nas wrócisz,wiesz?Wiem,że mnie słyszysz.Kocham cię najmocniej na świecie.Wszyscy cię kochamy.Nie wiesz jaki jestem szczęśliwy.Te kilka dni dały mi tyle do myślenia,wiesz? Uświadomiłem sobie,że kocham cię tak na poważnie.Naprawdę.Nie wiem co zrobiłbym teraz bez ciebie.Codziennie rano wstaję z myślą tylko o tobie.Jesteś dla mnie teraz najważniejsza,Wiem,że poprzedni chłopak cię zranił..Natalia mi o nim opowiadała.Nie martw się już nim.To był dupek.Ja ci tego nie zrobię nigdy.Obiecuję.Już od pierwszego spojrzenia się w tobie zakochałem.To był impuls.Teraz żyję tylko dla ciebie.Zawsze będę dla ciebie.Bedę twoim księciem,będzie idealnie,zobaczysz.Ty będziesz moją księżniczką.Tylko obudź się,proszę.Zrób to dla mnie.Wiem,że słyszysz każde moje słowo,ale nie możesz mi odpowiedzieć.Kocham cię.
Po tych słowach wyszedłem z jej sali i skierowałem się na korytarz.Siedzieli tam Natalia,Charlie,Julka i mama Niny.Postanowiłem,że pójdę do domu.Muszę się odświeżyć i przebrać. Tak jak postanowiłem,tak zrobiłem.

~Charlie
Nadal widzę,że Natalia traktuje mnie z dystansem.Z jednej strony ją rozumiem,ale z drugiej chcę żeby mi zaufała.Nie zranię jej tak jak jej poprzedni chłopak.Ja jestem inny. Nie lecę od laski do laski jak pies.Jak kocham,to kocham szczerze.Ale trudno,dam jej czas.Taka dziewczyna zasługuję na najlepsze.Muszę to zrozumieć.

~Natalia
Chyba muszę pojechać do domu.Przespać się,przebrać i przede wszystkim wykąpać:
-Charlie,jadę do domu.Jedziesz ze mną?
-Tak,jasne.Pewnie.-powiedział smutny.
-Czemu jesteś smutny?Zrobiłam coś nie tak?
-Niee,ty nie.Po prostu boję się,że ty nigdy mi nie zaufasz.Boję się,że zawsze będziesz miała do mnie można powiedzieć uraz.Wiem,że teraz dużo przypomina ci o twoim byłym,ale zrozum.Ja nigdy cię nie zostawię,ani nie zranię.Kocham cię najbardziej na świecie.Oczywiście jeżeli nie jesteś jeszcze gotowa na nowy związek,to okej.Ja zrozumiem.Dla ciebie mogę czekać tyle ile będziesz potrzebowała,bo zasługujesz na to.
Nic nie powiedziałam tylko bez zastanowienie wtuliłam się w niego.:
-Charlie,ja ciebie też kocham.Ufam ci i jesteśmy razem.Nie potrzebuje już więcej czasu.Kocham cię najmocniej.A teraz chodź.
-Okey,zadzwonię po taksówkę i możemy jechać.
~kilka minut później~
Taksówka już podjechała. Wzięliśmy swoje cztery litery i wsiedliśmy do samochodu.Zapłaciliśmy taksówkarzowi i poszliśmy do mojego domu.
-Rozgość się.Ja idę na górę się wykąpać i przebrać.Czekaj tu.Włącz sobie co w telewizji,albo nie wiem posprzątaj hahah
-Nie będę robił za sprzątaczkę.-oburzył się ze śmiechem
-No dobra to zrób mi coś do jedzenia.
-Okay,będę na górze.Postaraj się nic nie zepsuć ani nie spalić. I pobiegłam do swojego pokoju.Wzięłam ciuchy i poszłam pod prysznic.
Po skończonej kąpieli zeszłam gotowa na dół:

Charlie zrobił tosty.Nie wysilił się za bardzo,ale dobra.Ważne,że się starał.
-Ładnie pachnie.
-Dzięki,starałem się.-podał mi posiłek i poszliśmy przed telewizor.Film był ciekawy,ale byłam tak zmęczona,że nawet nie zauważyłam jak zasnęłam w ramionach Charlie'go.

~Nina
Słyszałam każde słowo Leo.Bardzo chcę się obudzić,ale nie umiem.Po prostu za każdym razem jak próbuje to mi się nie udaje.Leo mówił,że niedługo do nich wrócę.Cieszę się,że nie muszę się już męczyć w próbowanie obudzić się.Pewnie mi pomogą.Ciekawe jak tam Julka.Wiem,że jest tu w szpitalu bo czasami słyszę jej głos. Kocham ich wszystkich.

~Leo
Zajechałem pod dom.Pierwsze co zrobiłem,to poszedłem pod prysznic.Po skończonej czynności poszedłem coś zjeść,a przed tym przebrać się oczywiście.Mama była w pracy,więc zrobiłem sobie tortille.Zjadłem i położyłem się na kanapie.Musimy z Niną nadrobić wszystko co przegapiła.Długo jej nie ma. Chociaż w sumie dla nas to długo,a tak naprawdę minęły około 2 tygodnie.Tęsknię za nią,chociaż nie spędziliśmy ze sobą tyle czasu.Mam w głowie cały czas tylko to jak lekarz powiedział,że będą robić wszystko,żeby przeżyła i jej bladą twarz.Dobra,Leo skończ już o tym mysleć.Wszystko jest dobrze i niedługo wróci do normy.Z tą myślą zasnąłem.

_______________________________________________________________________________
Dzień dobry/Dobry wieczór skarby <3 
Rozdział może dosyć krótki.Tak wiem,ciągle obiecuję że kolejny będzie dłuższy.Przepraszam was z całego serca.Mam teraz trochę problemów ze sobą.W poniedziałek miałam urodziny,miałam zamiar napisać wtedy rozdział,ale najzwyczajniej nie miałam jakoś weny. Chciałam podziękować za prawie 2000 wyświetleń.To jest naprawdę wielka liczba (przynajmniej dla mnie). Chciałam was również zaprosić na moje drugie opowiadanie,które będzie na wattpadzie.Ale tego bloga nie zaniedbam na pewno.Ten rozdział nasunął mi pełno pomysłów,więc nie martwcie się.Na najbliższe rozdziały mam już plany.
Jeżeli chciałby ktoś chciał się ze mną skontaktować to zapraszam na aska.Podam tam mojego facebook'a czy co tam będziecie chcieli.
Link do opowiadania na wattpadzie będzie w następnym rozdziale,ponieważ jeszcze go nie zaczęłam i w ogóle. Im więcej komentarzy tym rozdziały będą dłuższe i szybciej wstawiane:'))
Ja się z wami żegnam i życzę miłej nocy/dnia/wieczora/szkoły zależnie od tego jaka u was pora XD 
Pozdrawiam Alicję,Martynę,Oliwię,Martę,Wiktorie,Wiktorie,Wiktorie (tak,3 Wiktorie nie pomyliłam się XD) ,Agatę,Julkę,Roksanę,Szymona,Olę,Patrycję,Zuzię,Ewelinę i Gosię.
Oraz wszystkie Bambinos i wszystkich czytelników.Męczyłam się z tym rozdziałem 2 godziny,w dodatku mega boli mnie brzuch i wymiotuję także zobaczcie jak się poswięcam :'))
ASK ZAPRASZAM
CUDOWNA PIOSENKA POLECAM
Do następnego skarby!! 
~Wasza Zuza <3 

środa, 20 stycznia 2016

Rozdział 9. "Thank you decided to stay with me.."

~Nina
Nie chcę dać im tej jebanej satysfakcji.Bo po co? Chyba jednak wolę żyć. Kocham Leo i Natalię najmocniej na świecie. Są dla mnie wszystkim.Wiem,że mam w nich wsparcie. Zawsze. Tylko bardzo się boję tego wszystkiego.Że to mnie przerośnie i nie będę umiała sobie z tym poradzić.Słyszałam jak Natalia błagała żebym przeżyła ,Leo tak samo...Charlie obiecał im że na pewno zostanę z nimi.Ale to jest bardzo trudny wybór.

~Natalia
Nadal nie wiem co chciał przekazać nam lekarz.W międzyczasie przyjechała mama i Julka. W mojej głowie mam cały czas tylko to,że ona umarła.Wprawdzie nie wiem,co ten pieprzony lekarz chciał nam powiedzieć,ale sam fakt że ma złe wieści mnie wykończa.Leo wczoraj wybiegł z płaczem ze szpitala,pewnie myśli tak samo jak ja. Nie wrócił na noc do szpitala.Jego mama,ja i Charlie się bardzo o niego martwimy.Mamy nadzieję,że nic mu się nie stało i po prostu musi wszystko przemyśleć.. W ostatnim czasie bardzo zbliżyliśmy się z Leo. Jesteśmy przyjaciółmi. Jestem teraz pewna,że Leo kocha Ninę naprawdę.To nie mogłoby być udawane.Nie Leo.On nie jest taki jak Nikodem.Od początku czułam,że ją zdradza.Pamiętam,jak ona bardzo to przeżywała.To był jej pierwszy chłopak i obiecałyśmy sobie,że się więcej nie zakochamy..Ale serce nie sługa.Ja mam teraz Charliego a Nina ma Leo. Nasza mama poszła do lekarza dowiedzieć się o o chodziło wczoraj.Julka siedzi z nami i płacze.Nie dziwię jej się.Każdy z nas płacze.Bardzo tęsknimy za moją małą siostrzyczką.Nawet tata postanowił się zainteresować.Nie obchodzi mnie to,ale jako ojciec musi znać stan zdrowia jego córki.Mama nie chciała mu mówić,ale musiała bo zagroził że poda nas do sądu.A tego nam brakowało najmniej.

~Mama Niny i Natalii
To wszystko jest jakieś chore. Nina jest w śpiączce i są marne szanse na przeżycie. Moje dziecko może umrzeć.Dopiero teraz uświadomiłam sobie,że nie było mnie w jej życiu tak długo.Nie interesowałam się nią. Byłam złą matką,w ogóle nie wiedziałam co u niej. Ale żeby od razu samobójstwo?Wiem,powinnam być przy niej w najtrudniejszym okresie.. Pochłonęła mnie praca i nic więcej.Weszłam do gabinetu lekarza prowadzącego:
-Pani córka jest w stanie krytycznym.Mamy złe wieści.
-Jakie? - byłam bliska zemdlenia
-Straciła bardzo dużo krwi.Jeżeli w ciągu 2 dni nie otrzyma tej krwi,to naprawdę może z nią być nie za wesoło.Trzeba znaleźć dawcę jak najszybciej.Gdyby została znaleziona wczesniej pewnie by się nie wykrwawiła aż tak bardzo,ale już jest po fakcie.
-Czyli musimy znaleźć dawcę?Przecież to niemożliwe żeby w 2 dni znaleźć kogoś kto chciałby oddać trochę swojej krwi.
-To może być ktoś z rodziny.No nie wiem,siostra,matka,ojciec.Ktokolwiek.Ale radzę szybko to zrobić,bo zostało bardzo mało czasu.
-Dobrze,dziękuje. - i wybiegłam z płaczem z pokoju. Poszłam pod sale mojej Ninki.Siedziała tam Natalka ze swoim chłopakiem.
-I co mamo?Powiedz mi że ona przeżyje,błagam.
-Przeżyje.Ale jest jeden problem.
-Jaki?
-Musimy znaleźć dawcę krwi dla Niny.To możesz być ty,ja albo ojciec
-Zrobię wszystko,żeby tylko przeżyła.

~Natalia
Kiedy mama powiedziała,że Nina przeżyje,trzeba tylko znaleźć dawcę byłam naprawdę bardzo szczęśliwa..Od razu skierowałam się na badanie czy mamy te samą grupę.Okazało się,że tak.Pobiegłam do Charliego i wtuliłam się mu w ramiona:
-Nina przeżyje,rozumiesz?Mamy te samą grupę krwi!
-Widzisz,mówiłem że będzie wszystko dobrze.
-Dziękuje ci.
-Nie masz za co skarbie. - złożył na moich ustach delikatny pocałunek.

~Leo
Siedziałem przy tym stawie prawie całą noc i myślałem nad tym wszystkim. A co jeśli ona nie przeżyje?Przecież nie mogę nastawiać się ciągle na złe scenariusze. Muszę wrócić do szpitala i dowiedzieć się o co chodziło lekarzowi.Z jednej strony przecież jakby umarła,to nie powiedzieliby nam tego w taki sposób.Na pewno pierwsza dowiedziałaby się mama Niny,a nie my. Rozmyślając na ten temat doszedłem pod drzwi szpitala.Wahałem się przez chwilę,czy na pewno chcę tam wejść,ale po pewnym czasie weszłem.Na korytarzu stała wesoła Natalia.Szybko podbiegłem do nich:
-Z czego się cieszysz?
-Nina przeżyje!!
-Co?
-No mówię serio! Muszę tylko oddać jej krew i być może już jutro się obudzi!
-Jezu,dzięki Bogu..Tak się mega martwiłem..
-Gdzie ty tak w ogóle byłeś?Martwiliśmy się o ciebie..
-Byłem nad tym małym stawem w pobliżu.
-Całą noc?
-No tak.. Trochę się przeciągło..
Poszedłem po salę mojej dziewczyny i spojrzałem na jej ciało.Była taka piękna.Taka idealna.Jestem szczęśliwy.Bardzo.Kocham ją najbardziej na świecie i tak już będzie zawsze.

~Nina
Postanowiłam żyć.Chcę przeżyć na 100%. Jestem tego pewna.Hejterzy?Niech gadają.Ja wiem swoje.Nie interesuje mnie już ich zdanie.Chcą to niech gadają.Widocznie mają o czym. Nie obchodzi mnie już zdanie innych.Mam dopiero 15 lat,a poza tym nie chcę patrzeć jak Leo i Natalia cierpią.Nawet moja mama się martwi.A tata się pierwszy raz od 4 lat mną zainteresował.Muszę na tym świecie jeszcze wiele zrobić,nie mogę tego tak zostawić.

~Natalia
Za chwilę będą pobierać mi krew dla Niny.Zawsze się tego bałam,ale nie teraz.Oddaje ją mojej siostrzyczce.Ona potrzebuje jej bardziej niż ja. Mega się cieszę,że moja mała Ninka będzie żyła.Już nigdy więcej jej na coś takiego nie pozwolę. Muszę wyrzucić wszystkie żyletki jakie mamy w domu.
_________________________________________________________________________________
Hejka hej! Co u was?Dzisiejszy rozdział nie jest może długi,chociaż obiecałam,ale kolejny na pewno będzie dłuższy.Ten wyszedł tak średnio,bo o to mi własnie chodziło. Szczerze mówią,nie wiem kiedy pojawi się kolejny.Może jutro,a może pojutrze.Tracę pomysły na tego bloga,przepraszam.Mam nadzieję że się wam podoba. Siedziałam nad nim 2 godziny zastanawiając się czy nie usmiercić Niny,ale stwierdziłam,że jednak nie XD
To tak: pozdrawiam dziewczyny z najlepszej konfy ever (LASKI PODPASKI BAMOWE WYGIBASKI) , Alicję i Julkę.. Jeżeli macie jakies uwagi czy krytke,to piszcie tutaj albo na asku :')) Zapraszam do zakładki "o mnie" (jeżeli uda mi się ją stworzyć XDD)
Pozdrawiam wszystkich,
~Zuza xx
ASK

wtorek, 19 stycznia 2016

Rozdział 8 "Always the same, until death"

~Nina
Ta śmierć mi strasznie namąciła w głowie.Sama nie wiem,czy chcę zostać czy nie.Kocham moich najbliższych.Nie chcę och zostawiać a sama odejść.Nie będę taką egoistką.Ale nie dam rady dłużej żyć po tym wszystkim.Czas mija,a ja nadal nie wiem co mam wybrać.Najchętniej zostawiłabym tak jak jest teraz.Chociaż w sumie nie.Nie mogę patrzeć ja Leo i Natalia płaczą i cierpią przeze mnie.Boję się,cholernie się boję..Już nie chodzi o tych hejterów.Z nimi jakoś sobie poradzę.Teraz najważniejsze jest dla mnie,to czy Leo mnie kocha naprawdę.A co jeśli nie? Może śmierć miała rację? Może naprawdę jestem zerem? Tysiące myśli a tylko dwa wyjścia. Żyć czy odejść?

~Natalia
"Marne szanse,że ona przeżyję" -słowa lekarza krążyły w mojej głowie i nie chciały wyjść. Mam dosyć.Nie chcę,żeby ona mnie zostawiła.Może to egoistycznie zabrzmi,ale taka prawda.Nie poradzę sobie bez niej obok.Była moim jedynym oparciem kiedy zostawił mnie Hubert i kiedy zakończyłam przyjaźń z Nikolą.To wszystko było dla mnie trudne i ona przy mnie była.A teraz?Ja nie byłam przy niej kiedy tak naprawdę mnie potrzebowała.
-Ona nie może mnie zostawić.Nie pozwolę jej na to. Nigdy. - powiedziałam sama do siebie,z myślą,że Nina stoi obok i może usłyszy.
-Nie zostawi nas.Nie pozwolimy jej na to. - usłyszałam ledwo przez łzy mówiącego Leo
-Jest silna,poradzi sobie z tym i do nas wróci.Obiecuję. - po chwili odezwał się Charlie,próbując się uśmiechnąć,ale mu nie wyszło.
Zauważyliśmy w drzwiach lekarza:
-Niestety nie mam dobrych wieści..-nie dokończył,bo zemdlałam.Słyszałam tylko krzyk Charliego: Natalia!Obudź się kochanie" a potem ciemność.

~Charlie
W drzwiach sali pojawił się lekarz.Nie miał przyjemnego wyrazu twarzy.Powiedział,że nie ma dobrych wieści.Niestety nikt nie dowiedział się jakich,ponieważ Natalia zemdlała,a Leo po tych słowach wybiegł ze szpitala.Złapałem Natalkę i szybkim ruchem zaniosłem ją do najbliższego lekarza.Położyli ją na szpitalnym łóżku,podłączyli kroplówkę i powiedzieli że za chwilę się obudzi.Nie dałem rady.Rozpłakałem się jak dziecko. Czemu Nina nam to zrobiła?Mam nadzieję,że lekarzowi chodziło o coś innego,bo nawet nie chcę myśleć,co się stanie jak będzie odwrotnie.

~Leo
Po tych słowach mnie zamurowało.Nie słuchałem dalej.Wyłączyłem się od świata.Nina musi żyć.Po prostu musi.Nie może nam tego zrobić!Nie może!Przecież ja bez niej nie dam rady.Jest najważniejszą księżniczką.Moją księżniczką.Wyjąłem słuchawki i włączyłem swoją ulubioną muzykę.Poszedłem przed siebie.Nie wiem dokąd,szedłem tam gdzie poniosły mnie nogi.Doszedłem do stawu.Był piękny.Tak samo jak Nina.Łzy mimowolnie zaczęły płynąc po mojej twarzy.Chciałem być silny,ale tak się nie dało.Wszystko mi o niej przypominało.Tapeta w telefonie,skatepark... Mam dosyć tego wszystkiego,to jest za trudne. Po chwili czyjaś ręka zaczęła klepać mnie po plecach.To była Julka:
-Tu jesteś,Wszędzie cię szukałam.Charlie powiedział mi,że wybiegłeś ze szpitala.
-A co innego miałem zrobić?Siedzieć tam i udawać,że wszystko jest okej?Że nic mnie nie wyniszcza od środka i jestem szczęśliwy,że moja dziewczyna umiera?No powiedz mi,czemu mam udawać?
-Nie musisz udawać.Ja cię rozumiem.Nina dla ciebie jest tak samo ważna jak dla mnie i Natalii.Dla wszystkich jest bardzo ważna.Nie zachowuj się jak egoista.
-Nie zachowuję się jak egoista,ale to wszystko mnie przerasta,rozumiesz?
-Tak,wiem.Rozumiem.Chodźmy już. Późno się zrobiło.
-Jak chcesz to idź,ja tu zostaję.
-Przeziębisz się,Leo.Co ci da siedzenie tutaj?
-Wiesz co mi da?Spokój i samotność.Mogę tutaj się wyciszyć i myśleć tylko o tym,o czym chce.
-Jak uważasz.Jakby coś to dzwoń.I pamiętaj,nie ty jeden możesz stracić to co kochasz.Wszyscy o możemy stracić. Nam też nie jest łatwo z tym faktem.
I odeszła.Lubię Julkę,to w końcu najlepsza przyjaciółka mojej dziewczyny.Ale nawet ona mi przypomina o Ninie.Każdy mi o niej przypomina.Wykończę się psychicznie.

~Julka
Wszyscy są smutni.Mi też nie jest łatwo.Leo zachowuje się trochę jak egoista.Rozumiem,że mu też brakuje Niny.Ale nam wszystkim jest ciężko.Nie tylko mu.Ja spędziłam z nią dzieciństwo,nie on.On pojawił się dopiero teraz... Mnie też to wykańcza,ale trzeba wierzy że wszystko będzie dobrze.Nadal nie wiem co się stało.I raczej szybko się nie dowiem.Leo jest załamany,Natalia też,a Charlie znając życie pewnie nie wie.A nawet jeśli wie,to nie chcę rozdrążać tego tematu.Dla każdego to jest trudne.

~Natalia

Obudziłam się w jasnej sali. Ach,tak.Zemdlałam.I nagle wszystkie wspomnienia wróciły.Pamiętam nasze dzieciństwo,było tak fajnie.Naszym jedynym zmartwieniem było to,czy tata nas zabierze na lody.A potem?Wszystko się skomplikowało.Najpierw rozstanie mamy z tatą,potem przeprowadzka. I nasza rozłąka... Byłyśmy ze sobą bardzo zżyte.Nadal jesteśmy.I zawsze będziemy.Aż do śmierci. Zaczęłam płakać,nie wiem skąd obok mnie pojawił się Charlie,ale jego wsparcie w tym momencie było dla mnie wszystkim.
-Cieszę się,że cię mam. - powiedziałam  przez łzy
-Zawsze będę.Twój i tylko twój.Bez względu na wszystko-przytulił mnie i starł łzy. -Wszystko będzie dobrze,musisz tylko wierzyć,że tak będzie. Nie płaz więcej,proszę.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też,ale chodź musimy jechać do domu.Przebierzesz się i coś zjesz.
-Okej.
I pojechaliśmy.Weszłam do domu,szybko się przebrałam:

I zjadłam obiad.A potem znowu pojechaliśmy do szpitala.
________________________________________________________________________
Jak podoba wam się taki obrót spraw?Czy Nina zostawi wszystkich i odejdzie,czy oszczędzi cierpienia najbliższym?Dowiecie się tego w kolejnym rozdziale.Prepraszam,że ten jest taki mega krótki.Kolejny postaram się zrobić dłuższy i ciekawszy.Z tym rozdziałem miałam problem,bo kiedy miałam już prawie koniec,to wszystko mi się usunęło :// Przepraszam was za to najmocniej.. Kocham was najmocniej <3 Jeżeli czytasz=skomentuj :))
Życzę wam dobrej nocy (chyba że czytacie z rana,to miłego dnia) Kolejny rozdział postaram się napisać jutro. Ale nic nie obiecuje,bo mam zamiar jutro odwiedzić przyjaciółkę.
Pozdrawiam
Zuza xx 
A no i pozdrawiam Julkę i Alice <3 GENIALNY BLOG ALICE